Witaj w sklepie KDC.pl. Jeśli jesteś tu pierwszy raz, możesz się zarejestrować, klikając tutaj
Historia zakupów | Przechowalnia | Twój profil | Zaloguj się / Zarejestruj się
OPRAWA MIĘKKA, wysyłamy w: 3-5 dni roboczych, szczegóły »
cena rynkowa: 10.80 zł
cena: 10.00 zł
Lata 30. XX wieku. Pod trędowatym dotykiem światowego kryzysu Lublin cierpi niczym żywa istota. W cieniu odrapanych kamienic, cuchną cych zaułków, w podejrzanych spelunach załatwia się ciemne interesy, kwitnie prostytucja, a błysk ostrza w ręku apasza gasi nic nie warte żywoty. Ludzi stają się towarem... Ale przecież są jeszcze `oni`... Mocna jak wypita w „europejskim” hotelu... zobacz więcej »
Wydawnictwo: Red Horse
data wydania: październik 2008
liczba stron: 384
format: 12,5x19,5 cm
EAN: 9788360504499
Ilość klubików: 30 
Lata 30. XX wieku. Pod trędowatym dotykiem światowego kryzysu Lublin cierpi niczym żywa istota. W cieniu odrapanych kamienic, cuchną cych zaułków, w podejrzanych spelunach załatwia się ciemne interesy, kwitnie prostytucja, a błysk ostrza w ręku apasza gasi nic nie warte żywoty. Ludzi stają się towarem... Ale przecież są jeszcze `oni`... Mocna jak wypita w „europejskim” hotelu filiżanka „kawy z prądem”, w której wspomniana kawa dodaje tylko koloru. Najlepsze gliny z Wydziału Śledczego w Lublinie wracają... i sami mają kłopo ty...
Oceń czy recenzja jest pomocna -
Jak w amerykańskim filmie.
Jest rok 1931. Lublin. Miasto biedne i z opisów wynikało, że raczej brudne. Panuje bezrobocie, bieda. A mimo to gangsterzy mają się nieźle, bo zawsze znajdzie się jakiś chętny na "panienki". Komisarz Maciejewski popada w niełaskę nowo ustanowionego inspektora czy jakoś tak- nie bardzo mogłam się połapać w stopniach ówczesnej policji. Ci przodownicy, starsi przodownicy...
Pan Wroński przeuroczo oddał klimat międzywojnia w prowincjonalnym mieście. Ja bardzo lubię na przykład filmy Machulskiego Va Bank i Va bank II. Tutaj odnalazłam podobną atmosferę- piękne toalety, wiecznie ćmiący papierosy policjanci (że też im nie szkodziły, a dziś wszystkim szkodzą- jak to jest?).
Książkę czyta się naprawdę dobrze, akcja szybko się rozkręca, trafiamy w światek gangsterów, policjantów, handlarzy żywym towarem, wytwórni pornosów- jak w amerykańskim filmie!
Bawiłam się świetnie czytając ten kryminał. Czekam na jeszcze!
http://kalio.blog.onet.pl/
Oceń czy recenzja jest pomocna -
(...) niegodziwości świata nie pozostawiają czytelnika brudnym, a jedynie dają mu uczucie świadomości złej strony życia.
Komisarzowi Zygmuntowi Maciejewskiemu, wraz ze zmianą szefa, zmienia się zakres obowiązków i odpowiedzialności. Nadkomisarz Makowiecki chcąc pozbyć się Maciejewskiego ze swojej komendy nominował go na kierownika komisariatu w dzielnicy żydowskiej. Zmiana ta narzucała komisarzowi konieczność noszenia munduru i poświęcenia się raczej pracy biurowej niż tej, w której Maciejewski jest najlepszy, czyli śledczej.
W Lublinie znikają młode dziewczęta. Szczególnie te z dzielnic uboższych, także te z dzielnicy podległej teraz Maciejewskiemu. Praca śledcza wiedzie do organizacji, która, choć z nazwy wygląda na charytatywną, daleka jest od działalności dobroczynnej kierując się zyskiem ze sprzedaży kobiet.
Zyga zmuszony do munduru, pozbawiony ulubionego boksu i zaprzęgnięty w tworzenie raportów, z entuzjazmem podejmuje się wyjaśnienia przyczyn zniknięcia córki Byorosa, jednego we wspólników z Węgiersko-Polskiego Towarzystwa Handlowego i odnalezienia dziewczyny. Jednak znalezienie Lilly Byoros nie stanowi zakończenia sprawy. Uprowadzanie dziewcząt jest tylko częścią działalności tajemniczej grupy, a to czym naprawdę zajmują się jej przedstawiciele stanowi rozwikłanie zagadki.
W powieści, oprócz przepięknie sportretowanego Lublina, znajdziemy doskonale oddany klimat lat międzywojnia. Stroje, pojazdy, obyczaje jawiące się nam jako niezwykłe zestawione z całkiem zwyczajnymi, wręcz współczesnymi, w ich scenerii wydarzeniami – handlem kobietami, pracą policji, narkomanią, pornografią. I choć w powieści wiele jest zła, Marcin Wroński opisuje przygody komisarza Maciejewskiego w sposób przyjazny czytelnikowi – niegodziwości świata nie pozostawiają czytelnika brudnym, a jedynie dają mu uczucie świadomości złej strony życia.
Szczególnie dużo przyjemności sprawiła mi muzyka Mozarta rozbrzmiewająca w otoczeniu komisarza Maciejewskiego oraz czytanie tekstów pisanych z zachowaniem oryginalnej przedwojennej ortografii. Dzięki takim szczegółom świat komisarza Maciejewskiego jawi mi się jako dobrze znajomy i wręcz zaprzyjaźniony.
Mój blog: prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com
1 z 1 klientów uznało recenzję za pomocną