Strona recenzenta:

corka_jurka

2009-06-02

11110

Film, jakich wiele - jednak Jim Carrey, jakiego nie znamy

Zaczęło się od książki. Albo od psa? A może zaczęło się już wcześniej?
Walterra Sparrowa (Jim Carrey) poznajemy, gdy zostaje ugryziony przez psa, Neda. Spóźnia się na spotkanie z żoną, która czekając kupuje mu w prezencie - z okazji 32 urodzin - książkę "Numer 23". Początkowo niechętny lekturze Walter uświadamia sobie, że książka opisuje jego własne życie. I nagle wszystko sprowadza się do liczby 23, która nim rządzi: pojawia się w każdej istotnej w jego życiu dacie, w każdym adresie, w imionach, kolorach. Wszędzie. Liczba staje się obsesją i przeznaczeniem, przed którym nie można uciec. Czy aby pewnością? Okazuje się, że bohater książki, Fingerling, popełnił morderstwo. Czy liczba 23 dopadnie także Sparrowa i każe mu zabijać?
"W życiu nie ma przypadków, są tylko złe wybory" - dowiadujemy się pod koniec filmu. Czy Walter dobrze zrobił, poszukując autora książki?
Filmów o zbliżonej tematyce zrobiono już wiele. Jednak ten zaskakuje kreacją (a właściwie dwoma kreacjami) Jima Carrey'a, znanego nam dotychczas z głupawych ról komediowych. Nawet więc, jeśli numerologia i oparte o nią thrillery nużą i się dłużą, ten jednak zobaczyć warto.

2009-05-19

11111

Kompromitujące zdjęcia członkini rodziny królewskiej, skorumpowani policjanci, Michael X i tajemnice brytyjskiego rządu czyli legendarny napad na londyński bank w 1971 roku

Film zainspirowany został wydarzeniami prawdziwymi. W 1971 roku miał miejsce napad na londyński Lloyd's Bank przy Baker Street. Sprawców tej wycenianej na kilka milionów funtów kradzieży nigdy nie wykryto, nie odzyskano również dóbr skradzionych ze skrytek depozytowych banku. Na trop korzystających z krótkofalówek złodziei wpadł radioamator, któremu przypadkiem udało się podsłuchać ich rozmowę, kiedy włamywali się do skarbca. Mimo tego, że policja sprawdziła Lloyd's Bank, nie odkryła przebywających w nim złodziei. Prasa żyła historią jeden dzień, następnie sprawa kradzieży odchodzi w zapomnienie. Dlaczego?
Film poniekąd wyjaśnia tę historię. Jak powiedział reżyser "Angielskiej Roboty", Roger Donaldson: "Przetrząsnąłem brytyjskie archiwa, a nawet wynająłem prywatnego detektywa i w końcu dotarłem do człowieka, który brał udział w napadzie na banki. Niestety nie powiedział niczego, co mogłem wykorzystać w filmie. Dopiero po skończeniu zdjęć wyznał, że z kolegami wyryli w skarbcu banku zdanie 'Sherloku Holmesie, rozwiąż tę zagadkę!', bo bank stoi przy legendarnej Baker Street, gdzie pracował książkowy detektyw." To, że producenci dotarli do jednego ze sprawców napadu, dodaje smaku przedstawionej historii. I choć dopiero w 2057 roku poznamy prawdę dotyczącą akt Michaela X, film naprawdę warto zobaczyć. Również ze względu na grających główne role: olśniewającą Saffron Burrows oraz fenomenalnego w tym thillerze akcji Jasona Stathama.

Recenzja została nagrodzona w konkursie w dniu 2009-05-29

2009-05-06

11111

Film Once naładował mnie pozytywną energią na całą resztę roku - Steven Spielberg

Chociaż słowa Spielberga mogą wystarczyć za recenzję, dodam jeszcze jeden cytat, znaleziony na forum kibicowskim: "Obejrzałem przez pomyłkę. Za pierwszym razem. Kolejne 12 razy - z przyjemności.". Bo Once ogląda się z przyjemnością. I z przyjemnością się słucha. Film jest bowiem opowieścią o dwójce artystów, których połączyła wspólna pasja - muzyka. Ona (Marketa Irglova, pieśniarka i pianistka czeska) i on (Glen Hansard, lider irlandzkiego zespołu The Frames) spotykają się na ulicach Dublina. On jest ulicznym muzykiem, ona sprzedaje róże. Oboje mają złamane serca, są rozczarowani dotychczasowymi związkami; oboje boją się też realizacji marzeń. Ich spotkanie, tworząca się więź, wspólna pasja dają im szansę. Swoje uczucia bohaterowie wyrażają za pomocą piosenek - można wręcz stwierdzić, że piosenka pojawia się w filmie pod byle pretekstem; jednak ten pretekst jest potrzebą opowiedzenia swojej historii, wyrażenia emocji i uczuć, piosenka zastępuje dialog bohaterów, choć dużo w nim niedopowiedzeń. W filmie nic nie jest wyrażone wprost, nawet słowa "ja kocham Ciebie" dziewczyna wypowiada w języku czeskim, nie chcąc by zostały zrozumiane. A może boi się tego uczucia lub obawia się, że może zostać zraniona?
Jedna z piosenek, "Falling slowly" została nominowana do Oscara. Ja sama nominowałabym wszystkie. Bo w muzyce, tak samo jak i w filmie, można się zakochać. I to niekoniecznie "slowly".

Recenzja została nagrodzona w konkursie w dniu 2009-05-14

2009-04-28

11111

mistrzowska literatura faktu

Pewnego dnia Truman Capote, autor bestsellerowego "Śniadania u Tiffany'ego", w jednej z gazet natknął się na opis tajemniczej zbrodni popełnionej w 1959 roku w stanie Kansas na czteroosobowej rodzinie. Zaintrygowany, udaje się na miejsce wydarzeń. Zawiera przyjaźnie z mieszkańcami miasteczka Holcomb, z funkcjonariuszem prowadzącym śledztwo, aż w końcu - z samymi mordercami. "Z zimną krwią" to powieść reportażowa, wiernie oddająca wydarzenia sprzed morderstwa, jego przebieg, proces morderców oraz egzekucję. Stanowi ona przy tym doskonały portret psychologiczny skazanych - Perry'ego Smitha oraz Richarda Hickocka. Poznajemy więc dobrze nie tylko ofiary morderstwa, lecz również jego sprawców, ich rodziny i przebieg życia. Capote porusza także ważny problem dotyczący kary śmierci - czy zemsta w aspekcie prawa jest słuszna? Faktem jest, że książka pochłonęła pięć lat pracy autora i już nigdy później nie napisał on niczego wielkiego. Jak powiedziała Nelle Harper Lee, przyjaciółka pisarza, egzekucja pochłonęła jeszcze jedną ofiarę. Dzięki jednak wytężonej pracy Capote'a posiadamy mistrzowski dokument, wobec którego nikt nie może przejść obojętnie. Gorąco polecam zarówno zwolennikom, jak i przeciwnikom kary śmierci.

Wróc do poprzedniej strony