Dziękujemy za dodanie recenzji. Niebawem pojawi się na stronie.
Produkt został dodany do listy
Produkt istnieje na liście !!!
Użytkownik nie ma listy aktywnej !!!
Co zaginęło, zostanie odnalezione...
Waszyngton. Harvardzki specjalista od symboliki, Robert Langdon na prośbę swego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, ma wygłosić wykład na Kapitolu. Kiedy dociera na miejsce<(>,<)> okazuje się, że na wieczór nie zaplanowano żadnego odczytu, a po chwili na środku rotundy odkryte zostaje makabryczne znalezisko, niepokojąco naznaczone...)>(> zobacz więcej »
liczba stron: 624
format: 14,8x21 cm
EAN: 9788376590318
Ilość klubików: 120 
Nasi klienci, którzy kupili książkę "Zaginiony symbol", zamówili również:
Pełny opis książki "Zaginiony symbol":
Co zaginęło, zostanie odnalezione...
Waszyngton. Harvardzki specjalista od symboliki, Robert Langdon na prośbę swego przyjaciela i mentora, Petera Solomona, ma wygłosić wykład na Kapitolu. Kiedy dociera na miejsce<(>,<)> okazuje się, że na wieczór nie zaplanowano żadnego odczytu, a po chwili na środku rotundy odkryte zostaje makabryczne znalezisko, niepokojąco naznaczone pięcioma tajemniczymi symbolami. Jego przesłanie jest dla Langdona oczywiste - to zaproszenie do dawno zaginionego świata skrywającego ezoteryczną mądrość.
Kiedy okazuje się, że Peter Solomon, filantrop i prominentny członek loży masońskiej, został porwany, Langdon wie, że istnieje tylko jeden
sposób, by ocalić przyjaciela: przyjąć tajemnicze zaproszenie i udać się tam, gdzie zaprowadzą go zaszyfrowane wskazówki. A poprowadzą go podziemnymi korytarzami do tajemnych komnat i świątyń ukrytych pod jednym z najpotężniejszych miast świata. Skrywa ono prastare sekrety loży masońskiej i odkrycia, których wielu wolałoby nie ujawniać. Rozpoczyna się szalona wędrówka i wyścig z czasem, bo Langdon ma zaledwie kilka godzin na dotarcie do celu. W przeciwnym wypadku jego przyjaciel zginie.
"Zaginiony symbol" to mistrzowsko skonstruowany thriller przesiąknięty historią, zagubiony w labiryncie symboli i enigmatycznych kodów. Pełen zagadek i trzymających w napięciu zwrotów akcji.)>(>
Kod Leonarda Da Vinci plus Anioły i Demony
Na kolejną przygodę Roberta Langdona przyszło mi czekać kilka lat. Pamiętam jak sięgnąłem po "Kod Leonarda Da Vinci" i dałem się wciągnąć w porywającą przygodę. Po przeczytaniu Kodu zabrałem się za "Anioły i Demony" i poczułem lekki zawód. Nie powinno to dziwić, w końcu "Anioły i Demony" powstały pierwsze. Niestety ten lekki zawód pojawia się również w przypadku "Zaginionego symbolu". Dlaczego? Bo według mnie powieść jest za długa. Ciągnie się niemiłosiernie i początkowe zainteresowanie po 300 stronach spada, a zaczyna czytelnika dopadać znużenie. Do przeczytania powieści do końca nie motywowała mnie chęć poznania zakończenia tej histroii a fakt wydanych pieniędzy.
Drugim mankamentem poza długością powieści jest jej schematyczność i alegoria do poprzednich dwóch książek. Każdy kto czytał "Anioły i Demony" oraz "Kod Leonarda Da Vinci" zauważy podobieństwa - Peter Solomon jest niejako Jacquesem Saunierem, dyrektorka CIA jest kobiecym odpowiednikiem Bezu Fache'a, a Mal'akch Silasem i kamerlingiem Ventrescą.
Jako laik nie zaiteresowany lożą masońską nigdy nie starałem się zgłębić ich sekretów, jednak czytając niektóre fragmenty powieści ma się totalne wrażenie, że to bełkot a dane pochodzą nie od masonów ani książek o nich, a z internetu - Wikipedii, która pojawia się w tekście kilka razy. Na plus autorowi zaliczyć należy kilka naprawdę zaskakujących momentów.
Czytając ostatnie rozdziały "Zaginionego symbolu" odkrywamy tajemnicę w gruncie rzeczy nie związaną z powieścią. Okazuje się bowiem, że choć Dan Brown nie wspomina wprost o "Potędze podświadomości" Josepha Murphy'ego to jednak właśnie do tej potęgi podświadomości nawiązuje. Stara się nas przekonać do tego, że myśl kształtuje naszą rzeczywistość i sądząc po sukcesie jaki osiągnął stosuje metody twórczej wizualizacji na codzień.
Podsumowując, "Zaginiony symbol" jest kolejnym bestsellerem, bo choć schematyczny, stworzony w sposób łatwy do przerobienia na scenariusz i w wielu miejscach absurdalny to jednak napisany z rozmachem. Widać, że autor nawet jeśli korzystał wyłącznie z Wikipedii włożył ogrom ciężkiej pracy żebyśmy mogli otrzymać kolejny tom przygód Roberta Langdona. Powieść znużyła mnie na tyle, że na kolejną przygodę mogę czekać kolejne kilka lat, jednak uważam, że ocena mniejsza niż 5 byłaby krzywdząca i niesprawiedliwa.
Nurtuje mnie jeszcze pytanie: Czy Robert Langdon nie jest przypadkiem największym impotentem w dziejach literatury? Naprawdę nie chce go żadna kobieta?
Lekki zawód...
Właśnie skończyłem czytać "Zaginiony symbol". Książka ani dobra,ani zła. Czyta się ją dość szybko - sposób narracji i budowania napięcia jest w jak najlepszym porządku. Choć zagadek jest jakby mniej niż w "Kodzie..." i "Aniołach...",to jednak te które tu "występują" są równie ciekawe. I w sumie wszystko by było ok,gdyby nie dwa aspekty. Pierwszy to już tradycja u Browna - tajemniczy Zły Charakter;okaleczenie ciała na początku powieści,piękna kobieta;no i Robert Langdon - czyli przepis "Jak napisać powieść a la Dan Brown". Dobre danie, ale niestety odgrzane. Drugi aspekt to zakończenie - za bardzo metafizyczno-teologiczne. Nie tego się spodziewałem. Końcowa dyskusja między Langdonem a Katherine Solomon zamiast mnie zaciekawić,wynudziła mnie setnie. Reasumując - z książek Browna o Langdonie ta jest najsłabsza;a biorąc pod uwagę wszystkie jego powieści,to słabsza jest tylko "Cyfrowa twierdza".
Super przezycie
I znów Dan Brown nie zawiódł swoich czytelników. Książka utrzymana w typowym dla autora stylu: przygoda, tajemnica, sensacja. Czytając "Zaginiony symbol" nie jest ważny upływ czasu, śledzimy akcje aż do samego końca z zapartym tchem i... marzymy o przeniesieniu powieści na ekran. Polecam wszystkim.
WSPANIAŁA!!
Tajemnicza i pasjonująca. Zapowiada się ciekawie. Przypomina "KOD DA VINCI" i "ANIOŁY I DEMONY". Polecam!!
3 z 5 klientów uznało recenzję za pomocną
Listy klientów, na których znajduje się książka "Zaginiony symbol":